... w niedalekiej przyszłości...
Lipiec.
Czwartek. Dzień targowy.
Jest gorąco i duszno.
Zacienione ławeczki tuż przy pomniku, oblegane są przez stałych bywalców - amatorów niekoniecznie schłodzonych napojów.
Kilka drzew przy pomniku Mickiewicza nie wystarcza, aby zapewnić odrobinę chłodu dla rozgrzanych słońcem i zakupami ludzi.
Zmęczeni daremnie poszukują wytchnienia.
Nie ma Cienia dla słabej osiemdziesięcioletniej kobiety prowadzonej przez czerwonolicą wnuczkę. Może już ostatni raz była na targu?
- Wiesz wnuczuniu, rok temu za poprzedniej władzy rosły tutaj wielkie zielone drzewa...
Było tak chłodno i tak przyjemnie... Pobiegnij po lody, usiądziemy przy fontannie...
- Nie Babciu... Chodźmy już stąd... Tu jest brzydko...
Lipiec.
Czwartek. Dzień targowy.
Jest gorąco i duszno.
Zacienione ławeczki tuż przy pomniku, oblegane są przez stałych bywalców - amatorów niekoniecznie schłodzonych napojów.
Kilka drzew przy pomniku Mickiewicza nie wystarcza, aby zapewnić odrobinę chłodu dla rozgrzanych słońcem i zakupami ludzi.
Zmęczeni daremnie poszukują wytchnienia.
Nie ma Cienia dla słabej osiemdziesięcioletniej kobiety prowadzonej przez czerwonolicą wnuczkę. Może już ostatni raz była na targu?
- Wiesz wnuczuniu, rok temu za poprzedniej władzy rosły tutaj wielkie zielone drzewa...
Było tak chłodno i tak przyjemnie... Pobiegnij po lody, usiądziemy przy fontannie...
- Nie Babciu... Chodźmy już stąd... Tu jest brzydko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz